Pomysł na zaangażowanie w żeglarstwo dzieci i młodzież z rodzin o niskiej kondycji finansowej tzn. z tych rodzin, które korzystają z zasiłków i otrzymują żywność z "Banku Żywności", zrodził się samoistnie przez kilka lat. Pierwszymi gośćmi na moim jachcie "Czemu by nie" były dzieciaki z sąsiedztwa. Znałem je, ponieważ mieszkałem w dzielnicy zwanej "Stare Miasto" tzn. w tak zwanych czynszówkach, gdzie większość rodzin została bez pracy po likwidacji włókienniczego molocha.

Dzisiaj: 0
Wczoraj: 0
W sumie: 16
Goście : 5
Użytkownicy : 0
W sumie: 5




