Nawigacja
Szukaj
Znaczniki
Odwiedziny
Ilość rejestracji:
Dzisiaj: 0
Wczoraj: 0
W sumie: 16
Ostatnio: Ozetjot

Serwis przeglądają:
Goście : 1
Użytkownicy : 0
W sumie: 1
Lista [Okno]
...***
Wenecja-Red
Strona główna Zaloguj się Kontakt

Red

Niegdyś na ziemiach Warmii, mieszkał bogaty dziedzic zwany Dziedzicem Michalem. Michal miał na własność rozległe pola, łąki i wody. Posiadał bogate stada krów, owiec i koni, a i drobiu mu nie brakło. Wszystko co Dziedzic wyhodował trafiało na książęce stoły, a więc zamożny był wielce. Brakowało mu tylko jednego - szczęścia. Całymi dniami siedział na fotelu i rachował, pisał, przepisywał, drzemał i czytał księgi rachunkowe. Nie zajmował się swymi zwierzętami, ani ludźmi, którzy u niego pracowali - tak w ogóle nie obchodziło go nic poza pieniędzmi.
Pewnego, pochmurnego, deszczowego, zimnego dnia, do jego komnaty wbiegł, jeden z chłopów, przerywając mu drzemkę.
- Panie! - zawołał w drzwiach - Panie, krowa się ocieliła! - Dziedzic nie zdołał nic wtrącić - ale ciele jest jakieś dziwne, okropnie brzydkie! Koślawe nogi wciąż mu się plączą! Łeb ma chudy jak deska, ogon cienki jak patyczek!
- Cisza! Spokój! - krzyknął dziedzic - Skoro jest takie brzydkie to je ubi... - ale w tej chwili jakaś myśl uderzyła mu do głowy i poszedł je zobaczyć.
Wszedł do obory i ujrzał leżące w sianie, małe cielątko. Mimo, że wszyscy inni widzieli przed sobą coś najbrzydszego co kiedykolwiek ujrzeli, dziedzic zobaczył w nim coś niezwykłego. Nakazał szczególnie zaopiekować się cielątkiem, które nazwał Red od koloru czerwonego mówionego po angielsku. Ponieważ w dzieciństwie uczył go tego języka pewien wędrowiec, znał go wyśmienicie.
Odkąd Michal ujrzał małą Red, coś zaczęło się w nim zmieniać - nie wiedział co, bo nigdy tego nie doświadczył, ale to były dobre zmiany. Michal, często przychodził do Red i sam się nią opiekował. Po pewnym czasie zaczęło go interesować zdrowie reszty zwierząt. Zaczął pracować przy nich równie ciężko jak chłopi. Wstawał bardzo wcześnie i z zachwytem oglądał wschody słońca, których przedtem nie zauważał, potem szedł by wypuścić zwierzęta na łąki, nasypać ziarna do żłobów, zmienić siano. Jednak dla ludzi nadal był szorstki i bezwzględny.
Pewnego ranka Michal wstał jak zwykle wcześnie, posilił się kromką chleba z serem i mlekiem, poczem poszedł do obory. Jednak nigdzie w oborze nie było Red. Michal szukał wszędzie: na wszystkich swoich pastwiskach, łąkach, polach i lasach. Zrozpaczony poszedł do wsi i zaczął rozpytywać chłopów. Oni jednak milczeli jakby byli w zmowie. W końcu młody parobek powiedział że widział jak ciele szło do chaty pod lasem gdzie mieszka stary Maciej - stajenny Dziedzica. Michal pobiegł do chaty i rzeczywiście zobaczył tam swoją Red pochyloną nad leżącym na sienniku starym człowiekiem. Z początku Dziedzic zezłościł się na Red lecz gdy zobaczył, że człowiek leży nieprzytomny a Red wylizuje jego paskudną ranę na boku gniew natychmiast przeszedł. Pochylił się nad Maciejem i uważnie przyjrzał się ranie. Poczym wstał i zaczął przeglądać szafki, w końcu znalazł to czego szukał, były to bandaże i zioła lecznicze. Starannie opatrzył ranę i przygotował dla Macieja zioła, by go ocucić. Kiedy Maciej wreszcie oprzytomniał wielka radość ujęła Michala. Od tego czasu Michal coraz częściej opatrzał i leczył chłopów. Nastał czas ulewnych deszczy, lało dniami i nocami, a roślinność stawała się coraz bujniejsza.
Minęły trzy miesiące od opatrzenia Macieja, a i leków zaczęło ubywać. Dziedzic postanowił sam wybrać się po nie do miasta. Wsiadł do powozu zaprzęgniętego w cztery czarne konie i pojechał. Konie oraz wóz ślizgały się na rozmokniętej drodze, jednak nie zwalniały. Brnęły naprzód w nie kończącym się deszczu. Nie widać było końca drogi, ani ulewy.
Mokre grzywy koni powiewały smagane wiatrem, a po chwili na niebie zakwitło słońce. Światło wypełniło cały widnokrąg, a Dziedzic już wiedział co się stało - Nadszedł koniec ulewnych deszczy, tak raptownie jak się pojawił. Nadszedł czas radości, a Michal radował się szczególnie, jego zmiany były tak wielkie, iż zyskał wielu przyjaciół. Z małej krówki zrobiła się już dorosła krowa, czas mknął tak szybko, że Dziedzic nawet tego nie zobaczył. Minęło następne kilka lat, a Red stała się starą, sędziwą krową, przez ten czas wraz z Dziedzicem zrobili dużo dobrego. Jednak na każdego przychodzi czas. Kiedy Red umarła1, jej zwłoki ułożono na wspaniałym łożu, które puszczono z prądem rzeki, a Dziedzic do końca swego życia o niej nie zapomniał.
Ciało Red płynęło i płynęło, aż stanęło na mieliźnie. Z czasem piasek zakrył jej "trumnę", a rzeka uschła.
Tak się zdarzyło, że te kości nie dawno wyłoniły się z ziemi i obecnie leżą na dnie byłego koryta rzeki pół kilometra od mojego domu na Kolonii Pupek.

Ania Schmidt


Zobacz także
Ostatnie niusy
Zagłosuj na nas
Powered by XOOPS 2.x.x © 2008-2009 HarcNetPL TeaM© . Aktualny PageRank strony wenecja.harc.net.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO