Nawigacja
Szukaj
Znaczniki
Na pokładzie
Ilość rejestracji:
Dzisiaj: 0
Wczoraj: 0
W sumie: 14
Ostatnio: Ozetjot

Serwis przeglądają:
Goście : 8
Użytkownicy : 0
W sumie: 8
Lista [Okno]
195.117.235.***POLAND
38.107.191.***UNITED STATES
38.107.191.***UNITED STATES
38.107.191.***UNITED STATES
38.107.191.***UNITED STATES
38.107.191.***UNITED STATES
66.249.65.***UNITED STATES
66.249.65.***UNITED STATES
Wenecja-Red
Strona główna Zaloguj się Kontakt

Red

Niegdyś na ziemiach Warmii, mieszkał bogaty dziedzic zwany Dziedzicem Michalem. Michal miał na własność rozległe pola, łąki i wody. Posiadał bogate stada krów, owiec i koni, a i drobiu mu nie brakło. Wszystko co Dziedzic wyhodował trafiało na książęce stoły, a więc zamożny był wielce. Brakowało mu tylko jednego - szczęścia. Całymi dniami siedział na fotelu i rachował, pisał, przepisywał, drzemał i czytał księgi rachunkowe. Nie zajmował się swymi zwierzętami, ani ludźmi, którzy u niego pracowali - tak w ogóle nie obchodziło go nic poza pieniędzmi.
Pewnego, pochmurnego, deszczowego, zimnego dnia, do jego komnaty wbiegł, jeden z chłopów, przerywając mu drzemkę.
- Panie! - zawołał w drzwiach - Panie, krowa się ocieliła! - Dziedzic nie zdołał nic wtrącić - ale ciele jest jakieś dziwne, okropnie brzydkie! Koślawe nogi wciąż mu się plączą! Łeb ma chudy jak deska, ogon cienki jak patyczek!
- Cisza! Spokój! - krzyknął dziedzic - Skoro jest takie brzydkie to je ubi... - ale w tej chwili jakaś myśl uderzyła mu do głowy i poszedł je zobaczyć.
Wszedł do obory i ujrzał leżące w sianie, małe cielątko. Mimo, że wszyscy inni widzieli przed sobą coś najbrzydszego co kiedykolwiek ujrzeli, dziedzic zobaczył w nim coś niezwykłego. Nakazał szczególnie zaopiekować się cielątkiem, które nazwał Red od koloru czerwonego mówionego po angielsku. Ponieważ w dzieciństwie uczył go tego języka pewien wędrowiec, znał go wyśmienicie.
Odkąd Michal ujrzał małą Red, coś zaczęło się w nim zmieniać - nie wiedział co, bo nigdy tego nie doświadczył, ale to były dobre zmiany. Michal, często przychodził do Red i sam się nią opiekował. Po pewnym czasie zaczęło go interesować zdrowie reszty zwierząt. Zaczął pracować przy nich równie ciężko jak chłopi. Wstawał bardzo wcześnie i z zachwytem oglądał wschody słońca, których przedtem nie zauważał, potem szedł by wypuścić zwierzęta na łąki, nasypać ziarna do żłobów, zmienić siano. Jednak dla ludzi nadal był szorstki i bezwzględny.
Pewnego ranka Michal wstał jak zwykle wcześnie, posilił się kromką chleba z serem i mlekiem, poczem poszedł do obory. Jednak nigdzie w oborze nie było Red. Michal szukał wszędzie: na wszystkich swoich pastwiskach, łąkach, polach i lasach. Zrozpaczony poszedł do wsi i zaczął rozpytywać chłopów. Oni jednak milczeli jakby byli w zmowie. W końcu młody parobek powiedział że widział jak ciele szło do chaty pod lasem gdzie mieszka stary Maciej - stajenny Dziedzica. Michal pobiegł do chaty i rzeczywiście zobaczył tam swoją Red pochyloną nad leżącym na sienniku starym człowiekiem. Z początku Dziedzic zezłościł się na Red lecz gdy zobaczył, że człowiek leży nieprzytomny a Red wylizuje jego paskudną ranę na boku gniew natychmiast przeszedł. Pochylił się nad Maciejem i uważnie przyjrzał się ranie. Poczym wstał i zaczął przeglądać szafki, w końcu znalazł to czego szukał, były to bandaże i zioła lecznicze. Starannie opatrzył ranę i przygotował dla Macieja zioła, by go ocucić. Kiedy Maciej wreszcie oprzytomniał wielka radość ujęła Michala. Od tego czasu Michal coraz częściej opatrzał i leczył chłopów. Nastał czas ulewnych deszczy, lało dniami i nocami, a roślinność stawała się coraz bujniejsza.
Minęły trzy miesiące od opatrzenia Macieja, a i leków zaczęło ubywać. Dziedzic postanowił sam wybrać się po nie do miasta. Wsiadł do powozu zaprzęgniętego w cztery czarne konie i pojechał. Konie oraz wóz ślizgały się na rozmokniętej drodze, jednak nie zwalniały. Brnęły naprzód w nie kończącym się deszczu. Nie widać było końca drogi, ani ulewy.
Mokre grzywy koni powiewały smagane wiatrem, a po chwili na niebie zakwitło słońce. Światło wypełniło cały widnokrąg, a Dziedzic już wiedział co się stało - Nadszedł koniec ulewnych deszczy, tak raptownie jak się pojawił. Nadszedł czas radości, a Michal radował się szczególnie, jego zmiany były tak wielkie, iż zyskał wielu przyjaciół. Z małej krówki zrobiła się już dorosła krowa, czas mknął tak szybko, że Dziedzic nawet tego nie zobaczył. Minęło następne kilka lat, a Red stała się starą, sędziwą krową, przez ten czas wraz z Dziedzicem zrobili dużo dobrego. Jednak na każdego przychodzi czas. Kiedy Red umarła1, jej zwłoki ułożono na wspaniałym łożu, które puszczono z prądem rzeki, a Dziedzic do końca swego życia o niej nie zapomniał.
Ciało Red płynęło i płynęło, aż stanęło na mieliźnie. Z czasem piasek zakrył jej "trumnę", a rzeka uschła.
Tak się zdarzyło, że te kości nie dawno wyłoniły się z ziemi i obecnie leżą na dnie byłego koryta rzeki pół kilometra od mojego domu na Kolonii Pupek.

Ania Schmidt


Zobacz także
Pogoda
Serwis pogodowy IMGW
 Aktualna pogoda         »» Prognoza
Szanta na teraz
Podgląd wydruku Wyślij to hasło znajomemu  KOCHANIE SZOTA WYBIERZ MI

1. Raz pewien student, fajny chłop,
Poznał na żaglach dziewczynę klawą,
Cały dzień pływał razem z nią,
A w noc zajmował się zabawą.

Ref.: Kochanie szota wybierz mi,
Przygotuj ...
Wieści
  • [11.06.2010] Oferta Last Minut ;-)
    Oferta nr 1 Zwracam się z prośbą do tych co mają stopień żeglarski i mają ochotę pracować w waka...
  • [02.03.2009] Zapraszamy na KWATERKĘ
    Zapraszam chętnych do pracy na kwaterce przedobozowej i poobozowej. Za dobrą pracę sowita nagroda, u...
Zagłosuj na nas
Powered by XOOPS 2.x.x © 2008-2009 HarcNetPL TeaM© . Aktualny PageRank strony wenecja.harc.net.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO